Z serii „kosmetyki koreańskie”: czarna maska od Pilaten

Zaskórniki, wągry, nieprzyjemne niespodzianki, które sprawiają, że nie chce mi się patrzeć w lustro… Też macie czasem taki odruch?
Z wągrami można walczyć na różne sposoby (maski rozpulchniające, domowe parówki, szczoteczki niekoniecznie spełniające swoje funkcje, narzędzia ze stali chirurgicznej które wyglądają jak średniowieczne narzędzia tortur…). Nie wszystkie są skuteczne, nie wszystkie pasują wszystkim. Ale jest maska peel off Pilaten.

pilaten peel off 1

Zamówiłam kilka sztuk na Allegro. Czarna saszetka o pojemności 6 gram ukrywa w sobie równie czarną maź. Bardzo czarną i baaardzo brudzącą! Przed aplikacją radzę przygotować sobie wszystko: zabezpieczyć włosy (opaską lub ręcznikiem), ubranie i wszystko to, co możemy przypadkowo ubabrać dość rzadką breją (u mnie ofiarą padł dywanik łazienkowy…). Pamiętajcie o demakijażu!
Wszystko gotowe? To nakładamy. Można zaaplikować na całą twarz albo na wybrane partie (nos, broda, czoło). Po zakończeniu nakładania dobrze jest od razu umyć dłonie lub pędzelek, bo gdy maska zaschnie to trudno ją usunąć.

pilaten peel off 2

Po upływie 10-15 minut maskę zrywamy płynnym ruchem… i cieszymy się czystymi porami!
Szczerze – zaskoczył mnie efekt! Kupując tego wągro-killera myślałam, że albo okaże się bublem albo poważnie podrażni moją skórę.

Składu nie udało mi się rozszyfrować, wybaczcie ;)

pilaten peel off 3

Jest to produkt, który na stałe zagościł w mojej kosmetyczce, choć nie używam go za często. Jeśli znacie podobne peel off’y, macie jakieś wypróbowane lub takie, które należy omijać szerokim łukiem, to zapraszam do komentowania!

Do kupienia na Allegro i innych serwisach aukcyjnych w cenie od 2 PLN.