Pianki Colorful – czyli sposób na lekkie stopy

Lubię moje stopy i lubię dbać o nie. I gdy pojawiła się możliwość przetestowania nowego preparatu do pielęgnacji, od razu się ucieszyłam. Bo to nie jest zwykły krem, żel czy balsam. To pianka. A raczej dwie pianki: dla profesjonalistów oraz do użytku w domowym zaciszu. Niepozorna a jednak zadziwiająca. Colorful, brzmi fajnie, prawda? 

Do testów otrzymałam dwie pianki w identycznych opakowaniach: plastikowe, z nakrętkami zabezpieczającymi pompkę, pojemność 125 ml.

Buteleczki różnią się kolorem: biała (zmiękczająca) i czarna (nawilżająca). Ta pierwsza przeznaczona jest do użytku w salonie kosmetycznym. Po naciśnięciu pompki na naszej dłoni ląduje idealna porcja gotowa do aplikacji na skórę. Pianka ma delikatny, różowy kolor i bardzo dyskretny zapach. Zawiera mocznik (25%), glicerynę i kwas mlekowy, które razem zmiękczają zrogowaciałą skórę i ułatwiają jej usunięcie. W jej składzie znajdziemy także:

  • wodę morską (poprzez zawarte w niej makro i mikro elementy regeneruje naskórek)
  • naturalny ekstrakt z białej perły (działa nawilżająco, wygładzająco i wzmacniająco na skórę)
  • naturalny ekstrakt z białej lilii wodnej (rozjaśnia, nawilża i łagodzi)
  • d-panthenol (łagodzi i koi podrażnienia)

Piankę zmiękczającą wypróbowałam najpierw na moich stopach. Zrogowaciała skóra poddała się po 3 minutach trzymania na niej kosmetyku i kilku ruchach tarką. Stopy były delikatne, świeże. Na koniec zabiegu położyłam piankę nawilżającą. Tą możecie włączyć do swojej codziennej, domowej pielęgnacji. Później wypróbowałam produkt zmiękczający na klientkach. Preparat ułatwił mi usuwanie zrogowaciałego naskórka a także skrócił czas zabiegu (co dla niektórych jest bardzo ważne, wiadomo wciąż brakuje nam czasu…). I wzbudził miłe zainteresowanie :) 

Preparat w czarnym opakowaniu ma identyczny kolor (może jest trochę bardziej różowy) i taki sam subtelny zapach. Wchłania się szybko i nie pozostawia na skórze tłustego filmu. W składzie także znajdziecie mocznik, ale już w mniejszym stężeniu 12% oraz kwas mlekowy. Razem delikatnie złuszczają niechciany naskórek. Tu też występuje woda morska. Oraz:

  • naturalny ekstrakt z czarnej perły (nadaje piance kolor uroczego, perłowego różu, poprawia koloryt skóry, nawilża ją i wzmacnia)
  • naturalny ekstrakt z czarnego kawioru (przyspiesza regenerację naskórka, zapobiega utraciewody)

Pianka nawilżająca jest doskonałym rozwiązaniem dla osób które nie lubią tłustych kremów. Jest prosta w aplikacji, gdy się ją wmasuje, od razu można założyć klapki i się w nich nie poślizgnąć (tak, to też sprawdziłam!).

Z początku obawiałam się małej pojemności preparatów. Ale moje obawy były bezpodstawne. Pianki są bardzo wydajne.

Kupicie je tutaj: klik 

A na koniec chciałabym Wam pokazać siłę niepozornej, białej pianki: