Marion, warzywa i przyprawy czyli przepis na maskę

Jesień zadomowiła się na dobre. I raz raczy nas przepiękną aurą, ciepłymi promieniami leniwego słońca, zlotymi liśćmi powiewającymi na wietrze lub wręcz przeciwnie: dołuje nas słotą, zimnym wiatrem i dokłada do tego brak chęci do czegokolwiek. Mnie spotkała dziś ta druga, chłodna strona jesieni. Zmarzłam. I sięgnęłam po imbir. I dynię. Od Marion! 

Pamietacie letnie maski Fit&Fresh? Maski z przyprawami to ich jesienno-zimowe odpowiedniki. Do wyboru mamy: maskę z dynią i imbirem (o działaniu regenerującym i przeciwstarzeniowym), ze szpinakiem i pietruszką (detoksykującą i odżywiającą) oraz z marchwią i kurkumą (nawilżającą i poprawiającą koloryt). Maski zamknięte są w 9 gramowych opakowaniach z przepiękną szatą graficzną. Wszystkie trzy posiadają tą samą konsystencję: kremową. A zapachy?

Na pierwszy ogień poszła maska z dynią i imbirem. Zapach – dla mnie rewelacja! Uwielbiam imbir! Miałam trochę obaw o podrażnienie ale nic się takiego nie stało. Maska prawie cała wchłonęła się w moją skórę, pozostawiając ją dobrze nawilżoną i lekko napiętą. W składzie znajdziemy olej z kiełków pszenicy (ma działanie nawilżające, jest bogaty w antyoksydanty, opóźnia procesy starzenia się skóry), ekstrakt z imbiru (działa antybakteryjnie i łagodzi stany zapalne) i ekstrakt z dyni (bogaty w witaminy A, C, E, wykazuje działanie przeciwstarzeniowe). Imbirówka to zdecydowanie mój faworyt.

Szpinak i pietruszka – w tym preparacie zapach jest zdecydowanie delikatniejszy, lekko mdły. Trochę kojarzył mi się z ogórkiem. Maska wolniej się wchłaniała, a skóra po niej nie była jakoś szczególnie odżywiona czy nawilżona. Oceniam ją przeciętnie.  W składzie figuruje: ekstrakt ze szpinaku (wspiera proces detoksykacji skóry, zawiera żelazo, wapń oraz witaminę B9), ekstrakt z pietruszki (oczyszcza i odżywia skórę, wykazuje działanie lekko wybielające, zawiera duże ilości witaminy) i ekstrakt z kory wierzby białej (stanowi źródło kwasu salicylowego).

Marchewka i kurkuma – połączenie bardzo ciekawe. Zapach znów na plus! Wchłanianie średnie. Po aplikacji produktu moja skóra była bardziej rozświetlona a koloryt delikatnie ujednolicony. Pojawiło się także przyjemne uczucie nawilżenia i odprężenia (fakt, testując tą maskę od Marion byłam po dość intensywnym dniu w pracy i chyba każdy preparat nałożony na moją skórę wywołałby uczucie błogiego relaksu). Tu znajdziemy ekstrakt z marchewki (wspiera procesy naprawcze skóry, zawiera spore ilości witaminy A), ekstrakt z kurkumy (przyspiesza gojenie się drobnych ran, ma działanie antybakteryjne) i ekstrakt z pestek moreli (ujednolica koloryt skóry, poprawia poziom nawilżenia).

Marion mile mnie zaskoczyła swoimwarzywno-przyprawowymi maskami. Lubię po nie sięgać chłodnymi wieczorami aby poprawić samopoczucie i stan skóry. Maski znajdziecie w sklepach stacjonarnych i internetowych, ceny od 2,20 do 3,50 PLN.

Którą z nich wypróbowałybyście?