Manufaktura Kosmetyczna czyli zrób sobie serum

Na wstępie muszę wytłumaczyć dłuższą nieobecność na blogu: nawał obowiązków w pracy i w domu oraz problemy z krtanią bezlitośnie wyłączyły mnie z życia blogowego. Ale! Praca i dom po gorączce świąteczno-sylwestrowej wróciły do normy a krtań jeszcze coś szwankuje ale nie jest źle;)

Ostatnio miałam przyjemność pobawić się w tworzenie serum. Radocha była ogromna a stała za tym Manufaktura Kosmetyczna!

Serum ziołowo-hialuronowe dla cery dojrzałej (tak, dobrzeczytacie, wybrałam tą wersję bo w innych był aloes a moja skóra różnie na niego reaguje albo jeszcze inne były przeznaczone dla skóry trądzikowej) przyszło do mnie w 4 buteleczkach z ciemnego szkła z pipetami:

  • ekstrakt z róży (działa nawilżająco i rozświetlający, hamuje procesy starzenia się skóry, wzmaga procesy regeneracji, zawiera duże ilości witaminy C, A, K i E oraz z grupy B)
  • ekstrakt z żeń-szenia (zawiera ginsenozydy, które zwiększają zdolność hemoglobiny do przyłączania tlenu, a co za tym idzie – poprawiają dotlenienie komórek i mikrokrążenie, posiada silne właściwości przeciwstarzeniowe i przeciwzmarszczkowe)
  • ekstrakt z zielonej herbaty (posiada bardzo silne właściwości antyoksydacyjne, spowalnia procesy starzenia się skóry, polifenole ograniczają negatywny wpływ promieni UV na skórę, ujędrnia)
  • kwas hialuronowy (działa nawilżająco, napinająco, przywraca elastyczność oraz zdrowy koloryt skórze, wygładza zmarszczki, przyspiesza regenerację skóry)

Same dobroci, prawda? Manufaktura Kosmetyczna się postarała :)

Przepis na serum był banalnie prosty: 4 ml ekstraktu z zielonej herbaty, 2 ml ekstraktu z żeń-szenia, 2 ml ekstraktu z róży oraz 42 ml kwasu hialuronowego. I wszystko byłoby super gdyby nie fakt, że wszystkie składniki przyszły w jednakowych butelkach 15 ml. Chwila, przeliczenie proporcji i do dzieła! Za pomocą strzykawki (wraz z preparatami nie przyszła żadna miarka, pipeta czy cokolwiek, co mogłoby mi pomóc) odmierzałam potrzebne ilości ekstraktów, wymieszałam je razem i taką mieszankę dodałam do kwasu hialuronowego. Wszystko to wymieszałam w szklanej miseczce (tak, zgadłyście, w paczce także zabrakło pojemniczka na gotowy kosmetyk) i przelałam do opakowania po kwasie hialuronowym (nadwyżka została zastosowana jako odżywka do włosów). 

Serum swoim kolorem przypomina karmel. Nie jest gęste, ale też nie jest lejące się. Ma przyjemną konsystencję, która wchłania się szybko. Nie polecam stosować go pod makijaż. Moja skóra najlepiej reagowała, gdy sięgałam po nie podczas wieczornej pielęgnacji. Często po wchłonięciu się serum nakładamy swój ulubiony krem na noc.

Zabawę w małego chemika kosmetycznego uważam za udaną. Serum jest ok, skóra jest nawilżona, lekko rozświetlona. Nie pojawiły się przykre niespodzianki (wysyp nieprzyjaciół, zapchane pory czy jakaś reakcja alergiczna). Ceny za każdy z ekstraktów (15 ml) wahają się między 10 a 15 PLN. Jedynymi minusami był brak opakowania na przygotowany kosmetyk, brak pipety/miarki do odmierzania oraz przepis na 50 ml serum przy 15 ml kwasu hialuronowego (dziękuję Ci mężu za matematyczne wsparcie;)).

Jeśli chcecie swoją toaletkę zamienić w laboratorium kosmetyczne made by Manufaktura Kosmetyczna, to zapraszam Was tu klik