La Squalana – czy skwalan jest mi potrzebny?

Skwalan, co to takiego? Czy jest mi to potrzebne? Czy powinnam się obawiać, że skoro po 25 roku życia w ciele spada poziom tego specyfiku, to moja skóra będzie pozbawiona jędrności, będzie wiotka i będzie prowadziła własny żywot denerwując mnie?  Czy da się poprawić jakość skóry? Jeśli trapią Cię te lub podobne pytania to zapraszam do dalszej części postu!

Skwalan, najprościej mówiąc, jest stabilną formą skwalenu, naturalnego składnika skóry. Nie straszne mu promieniowanie UV, tlen, nie rozkłada się pod ich wpływem tak jak skwalen. Dlatego jest z powodzeniem stosowany w kosmetyce. Czy jest nam potrzebny? Sądzę, że tak. Skwalen występuje w sebum, które stanowi barierę ochronną naszej delikatnej skóry. La SqualanaLa Squalana na formę przezroczystego olejku zamkniętego w 50 ml szklanej buteleczce z pompką (ułatwia to dozowanie produktu, ale trzeba uważać bo jeśli za mocno naciśniemy – cenny olejek się rozchlapuje). Ma delikatny, świeży zapach, który nie utrzymuje się na skórze długo. Wtarty w skórę pozostawia tłustawy film. Nie przepadam za nim, ale pocieszający jest fakt, że pozbywam się go po kwadransie. 

La Squalana

Stosowanie jest proste. Jeśli nasza skóra jest w dobrej kondycji, chcemy ją tylko dopieścić dodatkową porcją dobroci, olejek nakładamy raz, dwa razy dziennie. Jeśli jednak posiadamy skórę problematyczną, są jakieś przebarwienia, blizny – trzy, cztery razy. Dwa naciśnięcia pompki idealnie wystarczą na pokrycie skóry twarzy, szyi i dekoltu. Delikatnie wmasowujemy, po kwadransie ścieramy nadmiar produktu wacikiem. Następnie możemy nałożyć ulubiony krem lub serum. Olejku używałam także do dłoni i do końcówek włosów. Ale w obu przypadkach efekt nie był jakiś zaskakujący, o wiele lepiej sprawdzają się standardowe kremy do rąk i olejki lub odżywki do włosów. Producent podaje, że La Squalana, która jest produktem w pełni naturalnym, może być stosowana przy oparzeniach I i II stopnia, po peelingach chemicznych, do pielęgnacji skóry z AZS, łuszczycą, łojotokowym zapaleniem skóry, trądzikiem różowatym. Olejek załagodzi skutki depilacji laserowej, depilacji woskiem i wielu innych zabiegów kosmetycznych.

Co oferuje nam La Squalana?

  • nawilżenie i dotlenienie skóry, a co za tym idzie – jędrność 
  • likwidację przebarwień i trądziku
  • wzmacnia działanie kremów, pozwala na łatwiejsze wniknięcie składników aktywnych w skórę
  • przedłuża działanie witaminy A i C
  • przyspiesza gojenie podrażnień słonecznych i zmniejsza szkodliwe działanie UVA i UVB
  • redukcję cieni pod oczami

Czy zauważyłam jakąś różnicę? Olejek intensywnie stosowałam na przełomie jesieni i zimy. Pierwszą rzeczą którą zauważyłam był wzrost nawilżenia skóry. Stała się miękka i przyjemna w dotyku. Bardzo istotne jest usuwanie nadmiaru niewchłoniętego preparatu. Z prostej przyczyny: potrafi zapchać pory. Z cieniami pod oczami nie poradził sobie niestety. Nie bardzo miałam jak przetestować La Squalana podczas pielęgnacji po opalaniu ;) ale pewnie sięgnę po preparat po wizycie u kosmetyczki. Zauważyłam też, że w połączeniu z różnymi kremami ich działanie jest nie o lepsze. Efekt jest, ale nie jest to efekt wow…

La Squalana

La Squalana to ciekawy preparat. Sądzę, że warto włączyć go do okresowej pielęgnacji skóry, np. po zabiegach kosmetycznych, medycyny estetycznej lub wakacjach, a także w tych momentach, kiedy skóra ma gorszy czas i potrzebuje więcej troski. Natomiast do pielęgnacji codziennej zostanę przy moim standardowym zestawie. Jeśli chcecie poczytać więcej na temat olejku to zapraszam tutaj klik. Do kupienia w aptekach, aptekach internetowych i na stronie producenta. Cena: od 100 do 120 PLN. 

Co sądzicie o takim preparacie? Nasza skóra go potrzebuje?