Dermena Capiline – przeciw popękanymi naczynkom

Dermena kojarzyła mi się z kosmetykami aptecznym. Z mało atrakcyjnymi opakowaniami i zapachami. Ale w końcu zasiadła na Kozetce. I wszystko się wyjaśniło. Zapraszam do lektury!

Dermena Capiline to gama kosmetyków przeznaczonych dla cer borykających się z rumieniem i rozszerzonymi naczynkami. Moja cera nie zna tego problemu, ale mojej Mamy już tak. Więc Mama zgodziła się zostać „królikiem doświadczalnym”!

Do testów otrzymałyśmy żel myjący do twarzy, nawilżający krem ochronny na dzień oraz krem redukujący zaczerwienienia na noc. Wszystkie trzy produkty mają identyczną szatę graficzną: białe opakowania, napisy w kolorze czarnym, srebrnym oraz różowym. Żel znajduje się w buteleczce z pompką, co bardzo ułatwia jego dozowanie. Kremy – w identycznych tubach z zakrętkami (łatwo o pomyłkę, serio!).

Ogladajac opakowania nasz wzrok przykuł napis Regen7. Dość tajemniczo to brzmi, prawda? Molekuła Regen7 to substancja czynna chroniona patentem przez producenta. Jak działa na naskórek? Chroni go przed podrażnieniami, regeneruje, reguluje pracę gruczołów łojowych. Ale dba też o nasze włosy.

Żel myjący okazał się bardzo delikatny. Po umyciu skóra była dobrze oczyszczona, niepodrażniona ani nie była ściągnięta. To chyba zasługa ekstraktu z owoców aceroli oraz ekstraktu z alg zielonych. Oba składniki działają kojąco na skórę naczyniowców, wzmacniają ścianki naczyń a także redukują ich widoczność.

Krem na dzień także spisał się dobrze. Wchłania się szybko, nie pozostawia na skórze tłustej warstwy. Buzia jest dobrze nawilżona, można się poczuć komfortowo we własnej skórze ;) Niestety makijaż położony na nim będzie wymagał w ciągu dnia kilku poprawek. Tutaj w składzie także znajdziemy ekstrakt z owoców aceroli a także kwercetynę, która wzmacnia naczynia krwionośne i zmniejsza ich przepuszczalność. Do tego jest flawonoidem o silnym działaniu antyoksydacyjnym.

Krem na noc ma bardziej bogatą konsystencję. Wchłania się trochę wolniej, a na skórze pozostawia przyjemny film. A to za sprawą masła shea i oleju makadamia. Rano skóra twarzy jest wypoczęta, dobrze nawilżona (preparat ogranicza przeznaskórkową utratę wody). Ekstrakt z alg zielonych dobrze wpływa na produkcje kolagenu i elastyny a także na uszczelnienie naczynek. Oba kremy pachną bardzo, bardzo przyjemnie. Mnie przypominają zapachem tulipany. Mamie tez ;)

Kosmetyki Dermena okazały się bardzo pomocne w pielęgnacji cery naczyniowej. Nie uczuliły, nie podrażniły. Skóra stała się bardziej nawilżona, nowe naczynka nie pojawiły się a stare stały się trochę mniej widoczne.

O innych kosmetykach tej marki przeczytacie tutaj klik.