Demakijaż to podstawa!

Pielęgnacja skóry twarzy to bardzo ważny temat. Na nasze buzie nakładamy różnego rodzaju kremy (tańsze, droższe, nafaszerowane chemią lub o bardzo delikatnym składzie), wcieramy sera, relaksujemy się z maseczkami. A czy pamiętamy o podstawie? O dobrym, dokładnym oczyszczeniu skóry przed dalszymi zabiegami upiększającymi? Czasami zdarzają się grzeszki… 

W mojej pracy stykam się z kobietami i młodymi dziewczętami, które na pytanie: ” Jak zmywasz makijaż?/ Jak oczyszczasz skórę przed snem?” odpowiadają: „wodą z mydłem”, „chusteczkami dla niemowląt”, „przecieram wacikiem nasączonym tonikiem”, „nie myję wieczorem buzi bo biorę prysznic rano…”. I jest mi przykro, bo klientki oczekują, że po zabiegu pielęgnacyjnym w salonie kosmetycznym będą miały natychmiastowy efekt nawilżenia, liftingu, oczyszczenia, ale niestety, bez współpracy i odpowiedniej domowej pielęgnacji nie ma na to szans… Staram się je uświadamiać, że demakijaż do postawa (i nawilżanie także)!

W mojej łazience jest cała armia różnych kosmetyków przeznaczonych do mycia twarzy, szyi i dekoltu (tak, tak moje Drogie! Nie zapominajmy o delikatnej skórze szyi i dekoltu!). Ostatnio królują: nawilżający płyn micelarny Yves Rocher, żel micelarny z aktywnym węglem Marion, olejek różany Evree, łagodne mleczko oczyszczające Dermedic Tolerans oraz w sytuacjach kryzysowych – chusteczki do demakijażu Marion.

Oczy lubię zmywać płynem micelarnym (ale uwaga, niektóre z nich nie są przeznaczone do tej partii twarzy, więc warto przeczytać etykietę). Ważne abyśmy nie tarły delikatnej skóry wokół oczu, wystarczy przyłożyć nasączony wacik i potrzymać kilkanaście sekund. Tusz zmywamy ruchem w dół, resztki cienia – płynnym ruchem od zewnętrznego do wewnętrznego kącika oka. 

Twarz, szyję i dekolt oczyszczam żelem micelarnym, mleczkiem (nie używam go do demakijażu oczu, bo denerwuje mnie „mgła” która sprawia mi duży dyskomfort) lub olejkiem. Odpowiednią ilość preparatu wylewam na dłoń, lekko ogrzewam i nakładam na skórę. Masuję kolistymi ruchami przez dłuższy moment. Później zmywam ciepłą wodą lub ścieram wacikiem i przemywam płynem micelarnym. Olejek wraz z zabrudzeniami zmywam delikatną szmatką przeznaczoną do tego. To ostatnio mój ulubiony kosmetyk do demakijażu – świetnie radzi sobie z usuwaniem resztek makijażu, zabrudzeń, odżywia i nawilża moją skórę. Chętnie sięgam też po szczoteczkę soniczną (tak, to ta z Biedronki;)). Jest delikatna, a dodatkowo funduję skórze masaż.

Po chusteczki do demakijażu sięgam tylko w przypadkach, gdy nie mogę wykonać normalnego, pełnego demakijażu. Raczej je omijam, bo jednak skórę trzeba trzeć. A jeśli już muszę, to szukam takich, które mają delikatną powierzchnię i subtelny zapach. Tak, to mój „demakijażowy grzeszek”.

Pamiętajcie, że po oczyszczeniu skóry należy przywrócić jej optymalny odczyn (pH skóry jest kwaśne – to 5,5, natomiast woda ma odczyn obojętny – pH 7). Sięgamy po tonik (najlepiej taki, który w składzie nie posiada alkoholu). A później możemy rozpieścić naszą czyściutką skórę ulubionym kremem. Ważne jest także dobre dobranie kosmetyków do rodzaju naszej cery. A co się dzieje gdy pomijamy demakijaż albo wykonujemy go niedbale? Nasza skóra po prostu starzeje się szybciej! Nie ma szans na nocną regenerację, choćbyśmy wmasowały w nią najdroższy krem lub serum… Dlatego warto poświęcić kilka minut i oczyścić skórę… Prawda? 

 

Jak wygląda Wasz demakijaż? Co jest Waszym ulubieńcem?