BlanX czyli jak walczyłam o olśniewający uśmiech…

Marzysz o pięknym i olśniewającym uśmiechu? Oczyma wyobraźni widzisz siebie uśmiechającą się i porażającą bielą swoich zdrowych zębów? Nocami śnisz o zębach idealnie czystych, bez osadu? Wypróbowałaś już całą masę różnych past i nadal nic? Nie martw się! Specjalnie dla Ciebie przetestowałam BlanX Med anty osad!

I możesz sobie tą pastę dopisać do listy tych, które nie spełniają oczekiwań! 

Na spotkaniu blogerek w Rybniku (dla przypomnienia klik) otrzymałam dwupak pasty BlanX. Preparat znajduje się w bardzo sprytnym opakowaniu: tubie z dozownikiem. I to jest genialny pomysł, jeśli oczywiście tuba działa poprawnie… Otóż w moim wypadku działała tylko wtedy, gdy od spodu naciskałam pojemnik palcem. Poza tym, sam otwór tuby wyglądał bardzo nieestetycznie: cały czas były na nim resztki wyciskanej wcześniej porcji pasty… Musiałam to ciągle wycierać bo wyglądało okropnie.

Zapach i smak były na plus: delikatne, uczucie świeżości zostawało wystarczająco długo. Konsystencja trochę bardziej zbita niż standardowej pasty (może stąd problemy z wyciskaniem z tuby?). Producent zachwala swój produkt jako nowatorską pastę wybielającą, która ma za zadanie usunąć ze szkliwa uporczywe osady z kawy, tytoniu, czerwonego wina, coli oraz płytkę bakteryjną.  Pomóc mają w tym wyciąg z porostu islandzkiego (niestety producent nie wyjaśnia w jaki sposób, natomiast mogę przybliżyć Wam, że porost islandzki ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze, przeciwzapalne, działa osłaniająco na śluzówkę) i mikroproszek z bambusa (tak, tu także nie wiemy jak działa to cudo na nasze zęby!). 

Po zużyciu opakowania pasty zauważyłam minimalne wybielenie (raczej rozjaśnienie) i minimalne zmniejszenie się ilości osadu. Niestety nie jest to, o czym myślałam czyatjąc zapewnienia producenta. Dbam o zęby, przywiązuję dużą wagę do ich właściwej higieny, używam także szczoteczki elektrycznej (o mojej ulubionej Oral-B przeczytacie tu klik) i miałam nadzieję, że połączenie pasty BlanX z nią dadzą efekt wow. No nie wow… No i nie za taką cenę: 21,99 PLN za 75 ml. Walka przegrana na całej lini…